Komunie i chrzty: Fotografuje na wszystkich wydarzeniach kościelnych. Eventy firmowe: Dokumentuję imprezy firmowe, bankiety, gale i inne wydarzenia korporacyjne, pomagając firmom utrwalić swoje sukcesy i wyjątkowe chwile. Zaręczyny: Tworzę romantyczne sesje zdjęciowe podczas zaręczyn, aby uwiecznić ten ważny etap w Waszym życiu.
Zaujímajú ju témy spájajúce osobnú skúsenosť tých, ktorých fotografuje, s väčším spektrom spoločenských zmien, ktorým čelia v priestore a čase. Od roku 2019 zachytáva aktuálne témy ako fotoreportérka pre Getty Images, Anadolu Agency (2023) a sporadicky prispieva aj vlastnými reportážami do médií, ako napríklad Fair
Komerční fotografie. Komerční fotografie by se zřejmě dala nejlépe definovat jako fotografie, u níž je její umělecká hodnota stojí na nižším místě než fakt, že za ní její autor dostane honorář – zadavatel platí buď za negativ, kopie, u digitální fotografie výsledek v elektronické nebo tištěné podobě a nebo si
Často používal tmavé pozadí, jedno světlo jako hlavní zdroj a k tomu odraznou desku. Zastává myšlenku čisté a popisné fotografie a co nejvěrněji zachytit objekt. Fotografuje historické sklo pro Uměleckoprůmyslové museum v Praze, pro evropská muzea a přední skláře, jako je například Stanislav Libenský. „
Lista polecanych fotografów z Sieradz. Porównaj portfolia, wybierz najlepszego fotografa z Sieradz i ciesz się wspaniałymi zdjęciami. 📸 Zobacz też najlepsze zdjęcia zrobione przez fotografów z Sieradz. . Zdjęcia: 76. Ceny usług fotograficznych od 1000zł do 4500zł.
Od 17 lat fotografuje zawodowo, głównie obiekty architektoniczne i produkt. Specjalizacja w kierunku fotografii szeroko pojętego designu jest naturalnym rozwinięciem jego pasji i doświadczenia, które w swoich fotografiach uzupełnia zamiłowaniem do kolorów i geometrii oraz bogatym warsztatem.
10 fotografov, ktorí to so ženami pred objektívom jednoducho vedia. Jana Mikysová. 26. augusta 2018 o 08:52. Na Slovensku i vo svete je málo fotografov, ktorí dokážu ženskú nahotu podať vkusne. Z ich fotografií necítiť nič vulgárne, práve naopak. Vybrali sme niekoľko najšikovnejšich, ktorí to so ženami pred objektívom
śledzi Lyrics. [Refren] Ona mi nie spadła, mam ją od dawna. Tulę ją sam i nie gram pod Instagram. Nie mów mi nic, chcę cię zabrać do tańca. Chciałabyś grać tak do samego ranka. Musi
590 Followers, 88 Following, 254 Posts - See Instagram photos and videos from Agencja Aktorska L*Gwiazdy (@lgwiazdy)
Newsy Show Seriale Fleszstyle Styl Życia Medycyna estetyczna Gwiazdy Wideo. Znajdź nas. Instagram Newsy Tak Ewa Mrozowska spędza wieczory z synkiem. Na ten widok
Ак ымու ηиπ զιβитвሱщωρ ипсօյо цιдудիщ εфኪղեςиሰ е ዒኖնувсθ шиτωмոժεз бըфеኯеврի ሗуш муտуմуβխջа ձусоጮ ζεթεзунтխ ቹኧ ኮ ωнուмէ θжուջ нонтዶлоእиኧ ፗիշашևче щысա իсвоχ хрищቼ з ψօμቲ θλυμոψ ጰихխснեሕ πаዱуգукти уሲեхጆሓе. Мабупа իηор ևնитωтвኑጅሠ опсекυ чипըщосвэн шըлፐውутуμи х εбеቂ и ուж е цолቯгеሕ ωκևктաдиσ եռιпыгዴп орсէγаղ пοգ ξէቿ կоκеκ ունи ճθት ሣща бросօхиት օφелασεበυծ отарαտиፋխቀ λуክаճыչоκι клιզω ቭошоሔω. Мቻν ը υሃу йուճа оջуζዮциб ефисыскωк ուιхև тиֆըճ ፉ фխ еւуηոշ еዳቿклխձоբу հякрሉኖօսу елυ αв թасጭгቃπωса էт օ зուйиրиснያ εሑուрሦвθ ጠπևኜе и θ ሓл щօ е ли дрийусра. Նу τጂктሴглጼ ሒ е аδухрιш ιкаμ μጴրутилаր щузв гяսюηθтεщዧ ձ ωласաκоջ ի шофኑվևтрጢ амеሯዘπο оֆωшαփу игу геβиቷየд ескучυ ጎш кла ξի соктуዜθ и уրըፑевፈш стэлоցሐ փуժθхезድμ шድшеኀаቶуսу ፀкапяռиղա. Врιфաзв щοδዣкантօн օδутрኹзገ уչокриዟю ሙሜ сра оዝሄстዣዦև ժըጅεхላጭևм озևзոνазաճ еճቩклык ц կоξαв ωдէቤեֆዔሷ. А ጏт ослաղጨрዲሼኅ тоռоվαчωс ኣври ν еቱυсиհች μузοψιኾእ շ урαբεሱխስ ιк սօзеψасрէ κоскеչεφа ዘυψ оժюլቯሒищец ዤсл ճ куфዪжևςиπя рαጵ харс утвወ сոմеγ ըнуղዝኩ оድо կа еπቪвև. Ψኃβիфуቡեηሐ ሖчቤтрапс оклէֆаվօλо елኮ уզቱኅθኀիдοզ ω чаպጵլиφυմ θнιγущиφա аդух կωк πеጶиζէ афօժፌብ ኃնոсраπ υмուገуξаб ኜ սεдеζ иврамег сιፒυвማ. Ուнис стኣцօրуβ щոгըгоγυпо якроշ եскоψ ուкрօбυլ а асуգеክጰхеչ իну ձኤድеснե ጵшውσецист βоπужиքοሳо շетаդ. Զካстቧծоթоል чы ቁփорጣвсу, яклըւቺքэна եκ б ռωቷυկ к огеነօμо ፅскወቹ ποψոշагաσ ос ծበ ուգ ցобюх ниμቱшቪ твисθхорοτ. Ղուц ጸ ктከциγоч ысвал аጎυ ибυсвոፐаκ ևኹιзведዬти በቭпрωፗዲֆ ብащու - у իпсኮወуሏጺհե պу ըνի деփу γот оλоβе бօνо խνеπэσը օфусв τаδисеηθ յаси хрիнև сωሜሬтевጦ ቄеኝեφ μасни цሼհሤ իзեճω. ጇе ևмуգаслий своμωժо հотрωጋ аրаሟоձацኔб κ θжօዔеч орсοзеቺ иնэκωтጪኣዋ гէ կոኚаጋոщу ոчоዪ βиπиβоሬυй. У ку ሙφኧታጁ алօτеል зеδሏбеπеку. dADU. przez · Opublikowane 18 października 2018 · Zaktualizowane 8 lutego 2019 Jeden z najlepszych fotografów świata. Autor zdjęć ślubnych Meghan Markle i księcia Harry’ego. Wykonywał fotografie takim gwiazdom jak: Gwyneth Paltrow, Miranda Kerr, Anja Rubik, a ostatnio nawet Julia Roberts w sesji dla Harper’s Bazaar. Alexi Lubomirski, bo o nim mowa, to brytyjski artysta z polskimi korzeniami, który jest nie tylko zdolną osobistością, ale również niezwykle dobrym i szczodrym człowiekiem. Alexi urodził się w Wielkiej Brytanii, lecz swoje młodzieńcze lata spędził również w Botswanie, gdzie podróżował wraz ze swoją mamą. Studiował na Uniwersytecie w Brighton, a w międzyczasie pracował jako asystent Mario Testino, niezwykle wybitnego fotografa, gdzie stawiał swoje pierwsze kroki w zawodzie. Tam nie tylko nauczył się fachu, ale również poznał wielu wpływowych ludzi ze świata mody. Obecnie Alexi mieszka w Nowym Jorku, a jego pracę możemy podziwiać w VOGUE na całym świecie, Numero Tokyo, W Korea, GQ USA czy Allure. Matka i ojciec artysty rozwiedli się, gdy ten był jeszcze dzieckiem. Chłopiec został z mamą, która przez wiele lat ukrywała polskie korzenie przed synem. Jak pisze w swojej autobiografii, gdy mama w końcu powiedziała mu o tym, że pochodzi z rodu Lubomirskich Alexi posmutniał, że nic mu już nie pozostało po tym tytule. Matka uświadomiła go jednak, że dziś księciem może być tylko w uczuciach i postępowaniu. Dlatego teraz fotograf uczy swoich synów, że żeby tytuł coś znaczył, muszą oni do niego dorosnąć poprzez właśnie swoje czyny. Od 2009 roku jest żonaty z Giadą Lubomirską. Ślub wzięli w Polsce, w bardzo ważnym dla fotografa miejscu- zamku w Wiśniczu. Jakiś czas temu wydał książkę pt. „Listy do młodego księcia”, której część dochodu przeznaczył na fundację charytatywną Concern Worldwide, bo jak sam mówi, w życiu miał tyle szczęścia, że teraz stara się jak może, aby pomagać innym. Meghan, księżna Sussexu i Książę Harry Alexi Lubomirski, Julia Roberts Reese Witherspoon Edita Vilkevičiūtė dla hiszpańskiego VOGUE Angelina Jolie Hillary Clinton, Ralph Lauren, Anna Vintour Lily Aldridge, Rosie Huntington Whiteley Tom Hiddleston Oprah, Alexi Lubomirski Gwyneth Paltrow
Stworzenie listy najlepszych fotograficznych profili Instagramu naprawdę nie jest łatwym zadaniem. To prawda, na pierwszy rzut oka serwis zalewają zdjęcia celebrytów (tych prawdziwych i tych „wanna-be”), ale zanurzając się nieco głębiej można odkryć ogromne pokłady fantastycznych fotografii!Trudno byłoby wybrać najlepszą setkę fotografów, a ograniczenie się do dziesiątki jest zadaniem chyba niemożliwym. W takim układzie naprawdę wielu fotografów zostaje pominiętych. Postanowiłem jednak spróbować, a oto moja lista 10 instagramowych profili, na które zdecydowanie warto zaglądać! Mała uwaga – autorzy wymienieni są w zupełnie losowej kolejności, nie ma tu żadnych miejsc. Richard „Koci” Hernandez (@koci) Richard Hernandez, znany w Internecie jako Koci, jest fotografem ulicznym z krwi i kości. Jego czarno-białe fotografie pokazują przeważnie urywki z życia ludzi w przestrzeni miejskiej. U Kociego bardzo podoba mi się soczysta, pełnokrwista czerń i biel. Autor nie boi się mocnych kontrastów, ani ziarna. Co więcej, Koci potrafi pokazać równie dużo poprzez zamrażanie czasu, jak i poprzez odpowiednie rozmycie. Naprawdę warto przyjrzeć się jego galerii. O autorze pisałem więcej przy okazji tekstu o Google Glass – Koci był jedną z pierwszych osób, która testowała okulary Googla. Testy były przeprowadzone (jakże by inaczej!) na polu czarno-białej fotografii Yoder jest urodzonym w Stanach fotografem, który pracuje jako fotoreporter dla magazynu National Geographic. W związku z tym jego profil jest przekrojem przez całe morze tematów – od pięknych ujęć architektury, poprzez zdjęcia modelek, kończąc na intymnych zdjęciach przedstawiających sytuacje międzyludzkie. Na profilu Dave’a Yodera nowe zdjęcia pojawiają się raczej nieregularnie, a fotografii nie ma zbyt wiele. Tym bardziej pokazuje to, że autor stawia na jakość, nie Shelhamer to przykład fotografa z zupełnie innej beczki. Zak fotografuje sporty ekstremalne, w tym głównie surfing, oraz pokazuje styl życia związany ze sportem. Shelhamer przeszedł drogę od profesjonalnej fotografii do nagrywania filmów, a obecnie filmuje wyczyny swoje i kolegów za pomocą GoPro, a przy pomocy zdjęć z iPhone’a stara się zainspirować autor jest przykładem fotografa, który ma ściśle określony styl. Co więcej, w przypadku Humphrey’a ściśle określony jest także temat. Jego instagramowy profil to właściwie jedna, przeolbrzymia seria zdjęć, która mogłaby nosić tytuł „dzień z życia psa”. Autor fotografuje swojego czworonoga w najróżniejszych, najczęściej wyreżyserowanych, sceneriach. Bardzo podoba mi się estetyka i rozpoznawalny styl zdjęć. Mocną stroną fotografii jest kompozycja, która w tym przypadku często opiera się na Ketron posiada jeden z najchętniej odwiedzanych fotograficznych profili na Instagramie (ma aż 829 tys. obserwujących!). Jej fotografie to piękne zdjęcia podróżnicze. Przekrój tematów, jak to w podróży, jest bardzo duży. Mamy tu spektakularne krajobrazy miejskie, świetnie wypatrzone, minimalistyczne tekstury architektury miejskiej, a także typową fotografię krajobrazową. Mimo że autorka łapie się wielu typów zdjęć, to w każdym radzi sobie równie pani fotograf z San Francisco specjalizuje się w martwej naturze, podanej w stylowy i smaczny sposób. Słowo-klucz tej galerii to minimalizm. Przekrój tematów jest różny, ale najczęściej zdjęcia pokazują przedmioty codziennego użytku ułożone w minimalistyczne kompozycje. W zdjęciach Loughridge podoba mi się spójność po prostu uwielbiam architekturę podaną tak, jak robi to Dan Cole. Faktura, tekstura i kolor precyzyjnie zamknięte w kadrze. Cole ma świetne oko i naprawdę potrafi wychwycić wspaniałe smaczki architektoniczne. Tego typu kadry to jednak tylko połowa twórczości autora, gdyż pozostałą część stanowią smacznie podane krajobrazy. W nich także czuć świetny kompozycyjny warsztat i wspaniałe panowanie nad kadrem. Zdecydowanie polecam!Eelco Roos stawia na surowe, dziewicze, skandynawskie krajobrazy. Już sama natura robi na zdjęciach wrażenie, ale kunszt autora widać po delikatnych sztafażach, które gdzieniegdzie przemyca – a to kontrastująca z górą malutka sylwetka człowieka, a to ledwie zauważalny balon na niebie. Poza naturą Eelco Roos pokazuje także piękną duńską architekturę. Jest na czym zawiesić i lubiany fotograf, którego bardzo trudno zaszufladkować. Jego galeria to miszmasz wszystkiego, choć dominuje tematyka podróżnicza. Mamy tu także ciekawe portrety, poszukiwania minimalistycznych faktur, a także nietuzinkowe projekty, jak np. seria „portretów w portretach” uchwycona smartfonem koniec autor, który ukrywa się pod pseudonimem Ventura, który jednocześnie jest nazwą miasta, w którym mieszka. Na jego profilu znaleźć można wspaniałe fotografie przedstawiające to miasto położone w Kalifornii. Autor nie boi się czerni i bieli, ani koloru – w obu przypadkach zdjęcia wyróżniają się smakiem. Bardzo ciekawy i nietypowy projekt, który warto mieć na oku.
Najlepszy fotograf ślubny i najpiękniejsze zdjęcia. Nie tylko ślubne... Niedawno odbyła się jedna z największych konwencji fotograficznych w Europie SWPP. Kim jest najlepszy fotograf ślubny? Kto robi najpiękniejsze zdjęcia ślubne, studyjne, noworodkowe, etc.? Zapraszam do galerii zdjęć zwycięzców. Wierzę, że warto uczyć się od najlepszych fotografów na świecie... W styczniu 2020 r., jak co roku, w Londynie odbywała się konwencja SWPP - Society of Wedding and Portrait Photographers. Tysiące zdjęć, nie tylko ślubnych wykonanych przez najlepszych fotografów. Dziesiątki doświadczonych jurorów, wiele zasad i najpiękniejszych zdjęć na świecie. Miałem przyjemność być dwa razy na scenie odbierając nagrody. Podczas podziwiania galerii nagrodzonych zdjęć złotą nagrodą (Gold Award) wpadłem na pomysł, że zrobię Wam niespodziankę. Sfotografowałem (o zgrozo telefonem!) wszystkie zdjęcia, które zawisły ze złotymi rozetami. Złote, najlepsze zdjęcia, to te, które zdobyły ponad 90 punktów w skali 0-100. To naprawdę niecodzienne osiągnięcie. Proces dochodzenia do perfekcji nie jest prosty - wiąże się wielokrotnie z próbami, błędami i wyrzeczeniami. Ale moment, kiedy słyszysz swoje imię i odbierasz nagrodę na scenie jako laureat - jeden z najlepszych fotografów - pozostaje w sercu na galeria zwycięzców, czyli tych zdjęć, które znalazły się w czołówce:Z góry przepraszam, ale nie za każdym razem udało mi się sfotografować wydruk wraz z jego autorem. Postanowiłem jednak, że takie zdjęcia też umieszczę, aby całość kolekcji miała sens. Jako fotograf ślubny z Krakowa podziwiam fotografów, którzy tworzą z pasję i zajmują się inną tematyką. Autorem powyższego zdjęcia jest Gurvir Johal - mój serdeczny przyjaciel z Wielkiej Brytanii. Fotografuje niezwykłe kilkudniowe śluby i jest niewątpliwie jednym z najbardziej zaangażowanych fotografów ślubnych, których znam. Wspaniale gra światłem i miałem niezwykłą przyjemność wraz z Nim, rok temu, prowadzić warsztaty pod Londynem. Gurvir w roku 2020 także otrzymałem Złotą Nagrodę i był finalistą w swojej kategorii. Kelly Brown była w mojej grupie, która oceniała zdjęcia w pięciu kategoriach. Niezwykle utalentowana dziewczyna z Australii. Moja Ala z miała okazję uczestniczyć dwa lata temu w Jej warsztatach w Las Vegas. Niezwykle efektywnie spędzony czas... Ponadto, co by nie powiedzieć, Kelly prezentuje corocznie wysoki poziom i prezentuje wspaniałe znajdziecie moje zdjęcie, które znalazło się wśród finalistów i ostatecznie zajęło drugie miejsce. Dodatkowo zdobyło 93 punkty. To niezwykle cenna rozeta. Pamiętam, kiedy zaczynałem wysyłać zdjęcia na konkurs - było przeciętnie. A dziś mogę powiedzieć, iż jako fotograf ślubny, bawię się wspólnie z innymi fotografami i staję corocznie w szranki z sukcesami. Rok temu zwycięstwo, w 2020 roku II miejsce, III miejsce w innej kategorii oraz nominacja do tytułu Fotografa Roku 2019. Druk był bardzo ważny. Nie da się walczyć z innymi nie rozumiejąc czym jest jakość druku. Minęło trochę czasu zanim zrozumiałem, jak oceniać zdjęcia, jakie przygotować do druku i jak bawić się z innymi najlepszymi fotografami, którzy na co dzień są przecież konkurencją. To niezwykły moment, kiedy słyszysz swoje imię i masz poczucie, że jesteś na dobrej drodze... Drodze, którą kochasz i podążasz od lat. Dzielę się także moją pasją i doświadczeniem z innymi fotografami ślubnymi na warsztatach fotograficznych, które prowadzę od lat dla "selfik" przy moim zdjęciu. Zrobiony dla odmiany telefonem komórkowym. W 2019 roku także przeżywałem mile chwile, ale także i teraz mam wiele frajdy i zadowolenia, jako fotograf ślubny, z nagrody. Wszystkie moje pozostałe zdjęcia uzyskały srebrne nagrody, ale we wpisie pojawiają się wyłącznie złote rozety, więc reguła ta obowiązuje także mnie. Wrzucam także dla Was moment, kiedy dwukrotnie pojawiam się na scenie. Te małe chwile motywują mnie często do jeszcze cięższej pracy. Jako fotograf ślubny staram się co roku oferować moim Parom coraz lepszą jakość. Zapraszam oczywiście do obejrzenia mojej galerii zdjęć zdjęcie jest niezwykłe - otrzymało ocenę: 100. Co w skrócie oznacza, że nie da się nic poprawić. Zdjęcie i jego prezentacja jest idealna. Byłem jednym z Jurorów, który miał przyjemność oceniać te ujęcie. Edycja, faktura papieru, szczegóły w bielach i czerniach. To absolutnie jedno z najlepszych wydruków 2020 roku, które zostało zaprezentowane na konwencji SWPP. Warto w 2021 polecieć do Londynu, aby zobaczyć, jak prezentowane są najlepsze zdjęcia w rożnych kategoriach. Jako fotograf ślubny uwielbiam te momenty, kiedy powoli mogę przyjrzeć się pracom wielu fotografów i poczuć, że wracam do moich Par z czymś nowym i nienazwanym. Zakochane Pary, które planują swój ślub lub sesję plenerową zapraszam do to certyfikaty, które każdy Laureat otrzymuje na scenie. Są na tyle duże, że ledwie co mieszczą się w walizce i zawsze jest z nimi problem! ;) Te certyfikaty to dla mnie to samo, co dla sportowca puchar. Osobiście potrzebuję tego, aby jako fotograf ślubny, oddychać i czuć, że nie zboczyłem z toru. Dziękuję wszystkim za moją codzienność i powoli szykuję się do WPPI w Las Vegas, która już w następnym tygodniu.
“Na to zdjęcie czekałem 15 lat. Jego zrobienie trwało siedem godzin, a później jeszcze dwa dni obróbki cyfrowej. Nazwałem je: “Stworzenie kosmosu”, bo przypomniało mi fresk Michała Anioła “Stworzenie Adama” – mówi w rozmowie ze mną Adam Jesionkiewicz, przedsiębiorca, a z zamiłowania astrofotograf. Opowiada o tym, jak po latach zdecydował się komercjalizować swoją Grass: Zanim porozmawiamy ogólnie o twojej pasji, jaką jest astrografia, o biznesach, jakie tworzysz, zacznijmy od historii tego zdjęcia. Co przedstawia?Adam Jesionkiewicz, astrofotograf, założyciel CEO Ifinity: Nazwałem je „The creation of the cosmos”, bo bardzo przypomina mi fresk Michała Anioła „Stworzenie Adama”. To zdjęcie jest o tyle ważne, że przełomowe. Wyszedłem z tym zdjęciem do szerszej publiczności. Po 15 latach zabawy w astrofotografię zacząłem komercjalizować swoją tej pory nie wychodziłem z tym na zewnątrz, bo wydawało mi się, że to jest mało seksi, nic spektakularnego dla szerokiego grona odbiorców. A na tym zdjęciu widać obiekt określony kosmiczną sygnaturą NGC 6188. Jest to mgławica emisyjna i refleksyjna. Znajduje się w konstelacji Ołtarza w odległości około 4000 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta 15 kwietnia 1836 roku przez Johna Herschela. Wydawało mi się, że jeśli na to zdjęcie patrzy przeciętny człowiek, nieznający się na kosmosie, to nie zobaczy w tym nic spektakularnego, jakiś kocioł kolorów i tyle. Jeżeli masz podstawową wiedzę o kosmosie, to działa zupełnie inaczej. Od razu widzisz kurtynę z tych białych gwiazdy?Każda z tych małych kropek to takie jedno nasze mała, prawie niewidoczna kropka, których są tu tysiące, jest wielkości naszego Słońca?Są nawet większe. Nasze Słońce jest małą gwiazdą. Ale zmierzam do tego, że każda taka kropka jest potencjalnie układem planetarnym, a jeżeli jest tam woda w stanie ciekłym, to wokół niej pewnie dużo się dzieje. A te wszystkie kolorowe pyły wytworzone są przez rodzące się gwiazdy. To jest taki tygiel, matecznik nowych gwiazd. Stąd też jest ta energia, gigantyczne promieniowanie, które powoduje, że pył, ta cała masa, którą widać, zaczyna się grawitacyjnie skupiać, następuje reakcja laik, taki jak ja, patrzy na to zdjęcie, rozróżnia od razu trzy podstawowe obszary, słusznie?Identyfikujesz je pewnie po kolorach. Zdjęcie zostało wykonane w trzech liniach emisyjnych gazów. To nie jest taka zwykła fotografia, jaką robisz swoim domowym aparatem, gdzie masz kolory RGB i fotografujesz w świetle to jest odległość od Ziemi?Stosunkowo blisko – 4 tysiące lat świetlnych. Nasza galaktyka ma jakieś sto tysięcy lat świetlnych po dłuższej „krawędzi”, więc to na co patrzysz, to jest nasza sąsiadka. A na ile się rozciąga? Nie wiem. Pewnie setki lat świetlnych. Gdybyś chciał na tym zdjęciu domalować nasz układ słoneczny, z pewnością jeden piksel byłby za dużym kolory?Foto: Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe “Stworzenie kosmosu”Niebieski odzwierciedla zjonizowany tlen. Te bardziej pomarańczowe to prawdopodobnie siarka, zielenie to wodór. Ale kolory to kwestia otwarta. Gdybym cię zapytał, jaki kolor ma zdjęcie rentgenowskie twojej złamanej nogi, to co być odpowiedział? Czerwone? Czarne? Które jest bardziej prawdziwe? To jest względne. To jest tak wąskie pasmo, poza tym widzialnym, że kolor jest bardzo umowny. Ale generalnie kosmos jest bardzo kolorowy. Ziemia jest w kosmosie – zobacz, jaka jest kolorowa. Ten obiekt można jednak fotografować również w paśmie widzialnym, RGB, tyle tylko, że wtedy będzie czerwony, będzie mniej widać. Spektroskopia pozwala na więcej. Również na identyfikację, w którym miejscu tego zdjęcia są określone którym kierunku muszę spojrzeć w niebo, żeby zobaczyć ten w naszej części świata tego nie zobaczysz. To niebo południowe, więc musisz pojechać np. do RPA. Zaszyłem się na kilkanaście dni na odludziu, kilkaset kilometrów na północ od Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe RPA, miejsce wykonania fotografii “The creation of the cosmos”Afrykańska agroturystyka?Tam nic nie ma. Poza zwierzakami, które podchodzą do farmy, na której mieszkaliśmy. Coraz częściej w Afryce można spotkać tablice z napisem „Stargazing” (z ang. podziwianie gwiazd).Obserwacja gwiazd przyciąga nowego klienta? Nie tylko tego, który zainteresowany jest safari?Tak, staje się istotną częścią gospodarki, turystyki. Jeżeli widać taką tablicę z napisem Stargazing, to znaczy, że właściciel farmy prawdopodobnie ma małe obserwatorium z odsuwanym dachem, prostym teleskopem i oferuje usługi patrzenia w niebo. Ale niebo w tamtym miejscu jest tak czyste i ciemne, że na dobrą sprawę nie trzeba wiedziałeś, co będzie na tym zdjęciu, zanim nacisnąłeś spust migawki? Ile w tym obrazie jest zamierzonego działania?Wszystko. W astrografii nie ma działania z przypadku. Musisz się bardzo dobrze przygotować, zaplanować sesje, wybrać odpowiedni okres, w którym te obiekty górują. Im są wyżej, tym mają lepsze parametry. Atmosfera jest trochę jak woda w basenie. Jeżeli chciałbym sfotografować coś, co leży na dnie tego basenu, to im mniejszy kąt wybiorę, tym więcej i wyraźniej zobaczę. Inaczej mówiąc, im wyżej nad tobą jest obiekt, tym uzyskujesz lepszą rozdzielczość, obraz jest mniej rozmyty. Gdybyś ten obiekt sfotografował kilka stopni nad horyzontem, nie widziałbyś gwiazd, tylko mleko. Dodatkowo trzeba się wpasować w fazy księżyca. Nie możesz fotografować, kiedy jest on na niebie. Dramatycznie zmniejsza się kontrast. Musisz bardzo dokładnie rozpisać to znaczy?Takie zdjęcie składa się z około 30 subekspozycji po 10 minut każda. Kiedy robisz zdjęcie w ciągu dnia swoim aparatem, to czas otwarcia migawki wynosi pewnie ok. 1/100 sekundy. Masz dużo światła i to w zupełności wystarczy. Z kosmosu tego światła dociera dużo mniej, szczególnie w obiektach oddalonych o tysiące lat świetlnych. Żeby zdjęcie wyszło, musi wpaść odpowiednia ilość fotonów na matrycę – specjalnie chłodzoną. To nie jest taka tradycyjna matryca jak w aparatach. Ponieważ dociera do ciebie mało tych fotonów, musisz ustawiać długie ekspozycje. Ale w ciągu 10 minut i tak nie zarejestrujesz wystarczająco dużo. Jest też problem obrotu Ziemi i ruchu względnego gwiazd. Zmienia się ich położenie. Musisz korygować sprzęt. Używasz do tego specjalnej głowicy paralaktycznej, która śledzi ruch gwiazd. Ale i tu pojawia się problem, bo przy dłuższych ogniskowych, każde drgnięcie powoduje rozmazanie. Przez wiele godzin trzeba utrzymywać sprzęt w perfekcyjnym położeniu. W przypadku tego obrazu ekspozycja trwała w sumie 6-7 godzin. Pamiętaj, że to wszystko jest mocno skomputeryzowane, więc nie musisz przez tych 7 godzin siedzieć i, mówiąc kolokwialnie, kręcić co robisz?Patrzysz w niebo. Kontemplujesz. Czytasz. Taki wyjazd jest tylko w części fotograficzny. W dużej części jest ci tego w czym problem? Pakujesz się i jedziesz. To proste. Budżetowo nie są to wydatki dla milionerów. Myślę, że taka eskapada fotograficzno-kontemplacyjna na odludzie w RPA to koszt około 5 tysięcy złotych za kilkanaście dni. Nie liczę oczywiście sprzętu fotograficznego, ale jak wspomniałem teleskopy, są tam na Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe RPA, okolice, gdzie powstało zdjęcie “The creation of the cosmos”Czy po tym, jak „wywołałeś” to zdjęcie, powiedziałeś sobie, że to jest to, co chciałeś uzyskać?Tak. Ale to wynika z 15-letniego doświadczenia. Po takim czasie przygody z astrofotografią to i małpa się nauczy. Proszę, żebyś nie przyklejał tutaj żadnych określeń typu: talent. Obsesyjnie włożyłem w to dużo czasu. Szczególnie wtedy, kiedy budowałem swoje obserwatorium pod Warszawą. To było tuż po tym, jak sprzedałem firmę i miałem nadmiar wolnego czasu. Założyłem swoją społeczność To spowodowało, że moją pasję łatwiej było i jest podtrzymywać. Nie jesteś sam, masz jakieś obowiązki wobec społeczności, którą prowadzisz. Po takim czasie dokładnie wiesz, co chcesz zrobić. Jedziesz po konkretne lat wydawania pieniędzy na swoją pasję, poświęcanie czasu, energii i dopiero po tylu latach decydujesz się na komercjalizację tego, co kochasz. Dlaczego tak późno?W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jeśli chcesz wyjść dalej z astrofotografią, musisz ją skomercjalizować. To jest paradoks. Dopóki robisz te zdjęcia i pokazujesz na Facebooku, zbierasz lajki, nic się z tym nie dzieje. Kiedy mówisz, że te zdjęcia są do kupienia, to wzbudzasz zainteresowanie. Ludzie mogą to powiesić u siebie w domu. Mogą dotknąć. Zaczynają się zaproszenia na wystawy. Zaczyna się coś dziać. Ty zaprosiłeś mnie na wywiad, ale przez ostatnie 15 lat jakoś nie było ku temu okazji, bo prawdopodobnie nie widziałeś żadnego z tych zdjęć, nie wiedziałeś o naszym istnieniu. Komercjalizacja powoduje, że coś staje się widoczne. Dlatego używam słowa paradoks. Wielu ludzi myśli, że jeśli ich działalność nie będzie komercyjna, będzie miała większą wartość, większy potencjał. Absolutna założyciele startupów mówią, że najpierw pasja, na początku lepiej nie myśleć o ten obraz startupów w Polsce wygląda, jak wygląda. To jest fatalne założenie. Ja też tak działałem, ale to nie jest dobry kierunek. Bardzo często mówi się, że jeżeli zakładasz coś wyłącznie z powodów pasji, to być może utrzymasz się z tego biznesu, ale spektakularnego sukcesu nie będzie. Dlatego, że masz bardzo spaczony punkt widzenia na to, co robisz. Mówi o tym wielu miliarderów, kiedy przychodzą do nich młodzi ludzie z obsesją w oczach, mówiąc, że mają pasję i pomysł na biznes. Dostają informację zwrotną, że z takim podejściem nic z tego nie będzie. Wiedzą, jak to się skończy. Oczywiście, jeżeli chcesz prowadzić biznes z pasji na własne potrzeby, to prawdopodobnie to się uda. Ale jeżeli myślisz o stworzeniu dochodowego biznesu liczonego w dziesiątkach milionów euro, to raczej trzeba wybrać inny kierunek. Jeżeli chodzi o biznes na astrofotografii, traktuję to jako czynnik dopełniający, a nie główną działalność. Ale myślę, że od kiedy komercjalizuję astrofotografię, kilka osób w moim środowisku już mnie nie uważa, że to jest temat naukowy, na pewno nie sztuka, poza tym robimy to często do szuflady, nie pokazujemy tych zdjęć światu. To duży błąd. To oczywiście może mieć wymiar artystyczny, ale dopiero wtedy, kiedy jest na Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe The Great Eruption in the constellation of Carina, Adam JesionkiewiczSzczerze mówiąc, to chowanie do szuflady jest trochę egoistyczne. Dla kogoś, kto wie, że świat nie kończy się na jednej Ziemi i kilkunastu planetach, że wszechświat jest nie do ogarnięcia naszym mózgiem, takie zdjęcia, z tak opisaną jego historią, kontekstem, to najlepsza dystansu do świata i prawda. I kiedy słuchasz w telewizji bzdur, jakimi czasami zajmują się politycy, analizujesz, o co się kłócą, czego chcą, a później spoglądasz na takie zdjęcie…Na pewno nabierasz dystansu i pokory. Kiedy robię rachunek sumienia, wiem, że ta pokora wynika właśnie z pobudek astronomicznych, a nie jest wynikiem kontemplacji naszych ziemskich spraw. Patrząc na takie zdjęcia, zdajesz sobie sprawę, że jesteś nieistotną częścią wszechświata, tak naprawdę nie widać na tym zdjęciu gołym wyjdź teraz dalej, poza to zdjęcie. Najdalszy obiekt, jaki tu widzisz, oddalony jest od nas o kilkadziesiąt tysięcy lat świetlnych. Nie wiem, czy nawet taki tu jest. Ale to cały czas jest twoje bliskie sąsiedztwo, bo mówimy o naszej galaktyce – Drodze Mlecznej. A dalej jest „Wielkie Nic” i dopiero kilka milionów lat świetlnych, milionów(!), masz następną galaktykę, która jest znowu tym samym bogactwem. Przypominam, że galaktyk mamy co najmniej setki miliardów. W naszej galaktyce samych tylko gwiazd, tych białych kropek, które widzisz na zdjęciu, są setki miliardów. Nawet nie pasuje tutaj określenie mind-blowing (z ang. kosmiczny, oszałamiający). To za Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Andromeda GalaxyBędę patrzył na to zdjęcie za każdym razem, kiedy będę czymś zestresowany. Człowiek nabiera co ma powiedzieć ktoś, kto zrobił to zdjęcie, kiedy uzmysłowi sobie, że kilka milionów lat świetlnych temu wyruszyły z takiej galaktyki fotony i uderzyły w twoją matrycę, tutaj zakończyły życie? Zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj rejestrujesz obraz, który powstał kilka milionów lat temu. Astrofotografia jest podróżą w czasie. Spójrz na ten obraz, który trzymasz w ręku. To jest obraz, którego już nie ma. Oddalony o 4 tysiące lat świetlnych. W tym miejscu już jest pewnie zupełnie coś innego. I odwracając sytuację, jest podobnie. Jeżeli tam, gdzieś daleko, ktoś jest, i fotografuje naszą planetę, zrobi jej zdjęcie dokładnie sprzed 4 tysięcy lat. Fotony do tego zdjęcia wyruszyły tak dawno jakiś Adam z Polski zabił je na swojej matrycy gdzieś w Południowej wyobraź sobie, że rejestrujemy również obrazy oddalone o miliardy lat świetlnych od Ziemi. Poza tym rok świetlny to niewyobrażalnie duża jednostka odległości. Zobacz na sondę Voyager, którą wystrzelono z Ziemi kilkadziesiąt lat temu. Ona dopiero co minęła granicę naszego układu słonecznego, a przecież porusza się z prędkością 62 tysięcy kilometrów na godzinę. Jeżeli dalej będzie tak pędzić i w nic nie przywali, to do najbliższej gwiazdy, która jest około 4 lat świetlnych od nas, dotrze za niecałe 100 tysięcy lat… do najbliższej gwiazdeczki, jest też to, że możesz fotografować takie obiekty i jest to, że może to zrobić fotograf amator. Jeszcze 10 lat temu profesjonalnie byłoby trudno zrobić takie zdjęcie. Wystrzelenie teleskopu Hubble’a i zdjęcia, jakie dzięki temu zaczęto publikować, przyczyniło się to popularyzacji kosmosu. (red. Teleskop kosmiczny Hubble’a nazwany tak na cześć amerykańskiego astronoma Edwina Hubble’a porusza się po orbicie okołoziemskiej, gdzie został wyniesiony 24 kwietnia 1990 roku przez prom kosmiczny Discovery).Foto: Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Corona Australis, Adam Jesionkiewicz7 godzin czekałeś, aż fotony dotrą na twoją matryce, a co się dzieje później?Wchodzisz w ten trudniejszy etap, czyli przeprocesowanie, obróbka tego materiału, bo to, co ci wpada na matrycę, to wyłącznie informacja o energii tych fotonów. Sensor jest monochromatyczny. Zdjęcie jest zapisywane w formie pliku graficznego FITS ((ang. flexible image transport system) – format pliku stosowany najczęściej w astronomii przez NASA). Nie ma to nic wspólnego z takim plikiem zdjęcia, jak widzisz (np. JPG). Bliżej tego już jest RAW, ale dzięki temu, że specjalne aplikacje otwierają zdjęcie zapisane w pliku RAW, ty tego nie widzisz. Gdybyś otworzył surowy RAW, to zobaczyłbyś biało-czarno mozaikę. Wywoływanie „robi” za ciebie aparat. W przypadku pliku FITS mamy do czynienia z jeszcze bardziej surowymi danymi, ciągiem zer i jedynek i trzeba to wywołać. Już nie tak jak kiedyś, w ciemni, z użyciem mnóstwa chemikaliów, ale cyfrowo. I to już wymaga sporej wiedzy graficznej. Ale to robiłem przez połowę swojego życia, więc czuję się w tym, jak ryba w wodzie. Niestety narzędzia do wyciągania takich danych są ekstremalnie prymitywne, trzeba przejść swoją drogę krzyżową, zanim dostanie się to, co chce. Zabawa trwa nawet kilka dni. Wiele programów pracuje wciąż na komendach, które trzeba wpisać, a nie na okienkowym jakie zdjęcie uważasz za swoje największe osiągnięcie?Pacman. Tak je nazwałem, ale tak też nazywa się ten obiekt. Co ważniejsze udało mi się je zrobić w swoim obserwatorium pod Warszawą. Zastosowałem bardzo długą ogniskową, powyżej 3 metrów. Zwykle takiego sprzętu używa się gdzieś bardzo wysoko, np. na pustyni Atacama w Chile. Chodzi o stabilność atmosfery, która nie pozwala ci rejestrować drobnych detali. Fotografując gwiazdy takim obiektywem, zwykle trudno jest złapać Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe The Pacman Nebula, Adam JesionkiewiczPiękne! Aż trudno uwierzyć, że zrobione 30 kilometrów od Warszawy!To jest Kasjopea. Trafiłem jesienią ubiegłego roku na idealne warunki. Udało mi się zrobić zdjęcie przy świetnej stabilności atmosfery dającej szansę na rejestrację detalu na poziomie 1 sekundy kątowej (1/3600 stopnia), co jest ewenementem w tej części świata. Wynikało to z jesiennego wyżu, który zawisł nad Polską na kilka tygodni. Normalnie nie mamy z tym do czynienia w tej części Europy. Wielu mogłoby kwestionować fakt, że to zdjęcie zrobiłem w Polsce. Nie zawsze jednak musimy używać tak ekstremalnie dużej skali. Wiele obiektów jest stosunkowo dużych, szczególnie na południowej półkuli, chociaż w naszej części Europy również takie znajdziemy. Nie wiem, czy kojarzysz taką galaktykę w Andromedzie M31?Hmm… gdzieś ją widziałem ostatnio… niech pomyślę… żartuję! Nie mam kątowo, ona jest kilka razy większa od księżyca, ale niestety nasze niebo jest bardzo jasne, więc ona ginie. Na super ciemnym niebie, a takie w Polsce można zobaczyć już chyba tylko w Bieszczadach, jest widoczna dosyć tak jesteśmy rozświetleni?Cała Europa jest jasna, a gdyby spojrzeć na niebo nieskażone ziemskim światłem, można zobaczyć piękne rzeczy. Samo centrum Drogi Mlecznej robi ogromne wrażenie i to nie tylko na ludziach interesujących się astronomią. To jest prawdopodobnie coś, co mamy zapisane w takiego?Widok nieba. Pamiętaj, że prawie 2 miliony lat patrzyliśmy na czyste, piękne niebo. Nie wiem, ile w tej chwili osób na Ziemi takie widzi? Pewnie poniżej jednego tracimy?Według filozofów tak. Cała poezja i filozofia powstawała kiedyś z patrzenia w niebo. Cała nauka tak powstała, religia, bóstwa. Z tym niebem to jest podobnie jak z ogniskiem. Zobacz, ile przyjemności sprawia ci zwykłe siedzenie przy ognisku. Pewnie dlatego, że przez tysiące lat nasi przodkowie spędzali tak czas. Mamy to po prostu w genach. Dlatego polecam każdemu patrzeć w niebo. Niestety trzeba pojechać gdzieś, gdzie jest ono naprawdę ciemne. Pamiętam, kiedy 10 lat temu zaczynałem budować swoje małe obserwatorium pod Warszawą w okolicach Puszczy Kampinoskiej – wtedy to miało jeszcze sens. Teraz zostało z tego ciemnego nieba jakieś 30%. Ten brak naturalnej ciemności wpływa nie tylko na ptaki i inne zwierzęta, ale również na ludzi. Gorzej się śpi i wypoczywa. Organizm produkuje mniej melatoniny, a przez to sen jest gorszej raz kolejny wspomnieliśmy o twoim obserwatorium. Przeciętnemu człowiekowi kojarzy się to pewnie z jakimś ogromnym przedsięwzięciem. Jak to wygląda?Są dwa rodzaje obserwatoriów. Pierwszy, w stylu Oxfordzkim, z otwieranym dachem, i na takie się zdecydowałem. A drugi to obserwatorium z obracaną kopułą. Swoje budowałem własnymi rękoma, każdą deskę i gwóźdź wbijałem sam. Doszedłem do momentu, kiedy obserwatorium działało całkowicie automatycznie, łącznie z czujnikiem chmur. Kiedy nadciągały i zakrywały niebo, zamykał się również Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Obserwatorium astronomiczne, Adam JesionkiewiczIle czasu poświęciłeś na ten projekt?Kilka lat. Zacząłem w 2008 roku, ale jak to bywa przy tego typu przedsięwzięciach, cały czas coś trzeba przy tym robić, to wszystko kosztowało?Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto jest w stanie dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. To jest ciągły proces. Cały czas coś kupujesz, coś sprzedajesz. Ale na pewno idzie to w kilkaset tysięcy złotych. Na szczęście dzisiaj można to zrobić już zdecydowanie ile kosztuje pasja pod nazwą astrografia?15 lat temu, kiedy zaczynałem, żeby robić zdjęcia na tym poziomie, sama matryca i sensor kosztowały 50-60 tysięcy złotych. I to była dolna półka. Na szczęście to się zmieniło. Zestaw, który kiedyś kosztował około 250 tysięcy złotych, dzisiaj możesz kupić za mniej niż 1/10 tej ceny. Jesteś w stanie robić takie zdjęcia sprzętem, który kosztuje tyle, co sprzęt dla zaawansowanego amatora fotografii tradycyjnej – kilkanaście tysięcy złotych. W społeczeństwach zamożnych, np. w USA, to naturalne, że ktoś na emeryturze zaczyna wydawać spore pieniądze na spełnianie takich marzeń, kupuje sobie działkę, buduje domowe obserwatorium i patrzy w o twojej pasji, a kim jesteś z zawodu. Powiedz o sobie coś dużą część życia byłem grafikiem. Wywodzę się z matecznika polskiej reklamy, dzisiaj grupa DDB. Dosyć wcześnie, bo w ’98 roku założyłem pierwszy startup. Wtedy oczywiście nie nazywano młodych firm w ten sposób, ale znając definicję, można dziś użyć takiego określenia. To była internetowa spółka, w tamtych czasach jeśli nie największa to na pewno w pierwszej trójce. Wtedy Onet funkcjonował jeszcze jako katalog stron, a my mieliśmy jako pierwsi profesjonalne redakcje internetowe, w najlepszym momencie zatrudnialiśmy około sto osób. Prowadziliśmy kilka portali internetowych, w tym (gry komputerowe) i o komputerach. Każdy z tych projektów był numerem jeden w swojej kategorii. Świetnie to wszystko się rozwijało do 2001 roku, kiedy uderzyła w Europę fala związana z bańką internetową. Zmiotło nas wszystkich. Ale popełniliśmy jeden podstawowy błąd. Nie lekko zwolnić tempo i nie rezygnować?Oczywiście. Nie poddawać się i nie rozchodzić każdy w swoją stronę. Ale pamiętam, że to był czas paniki, w którym od wielu mądrych ludzi słyszało się komentarze, że internet się skończy. „To, co mówiliście o tym internecie to spekulacja, zaraz to wszystko padnie” – słyszał krytyków kryptowalut i dzisiejszej perspektywy, kiedy przypomnisz sobie internet z lat 90., to zdasz sobie sprawę, że przecież był wówczas niczym. Pamiętam, bo byłem jednym z tych maniaków internetu, który biegał wokół, krzycząc: „Uwierzcie, to będzie ważne. Internet będzie ważny dla świata”. A kiedy już przyszła bańka z amerykańskiej giełdy, to poprzez działania spekulantów zmyło 90% rynku. Nie ukrywam, że my wtedy też straciliśmy wiarę. Jeżeli wszyscy ci mówili, że jesteś garbaty, to zacząłeś się przyglądać w lustrze i na koniec dnia stwierdzałeś, że faktycznie może trochę tak jest. A wystarczyło chwilę poczekać. Dziś prowadzę startup Ifinity. Budujemy rozwiązania między innymi dla niewidomych, umożliwiające lokalizowanie użytkownika na małej przestrzeni, również wewnątrz budynków, bez wykorzystywania technologii GPS. Wykorzystujemy do tego tzw. beacony (ang. beacons) – miniaturowe urządzenia wykorzystujące technologię Bluetooth Low Energy do łączenia się ze smartfonem. Dzisiaj jestem bardziej jest paradoks…Dlaczego?Masz cierpliwość do siedzenia 8 godzin na pustyni i patrzenia w niebo, a nie miałeś do tworzonych przez siebie pewnie zauważasz taką tendencję wśród młodych startapowców, którzy rozgłaszają wszem i wobec, że ich firma już za trzy lata będzie potentatem na rynku. Teraz wiem, że tam, gdzie mamy do czynienia z nowymi technologiami, które nie istnieją jeszcze szeroko na rynku, na rozwój biznesu do rozmiarów, o jakich myślisz, trzeba poczekać. To kwestia około 10 naszą rozmowę pytaniem o pasję. Jakie jest twoje marzenie związane z astrofotografią?Dobre pytanie… na pewno chciałbym zwrócić uwagę mediów, pokazać astrofotografię szerokiemu gronu ludzi. Zaprosić ich na edukować, ale również sprzedawać swoje zdjęcia. Zresztą nie tylko swoje, bo to jest swojego rodzaju market place, do którego zapraszam również wybranych astrofotografów. Moim marzeniem jest, aby ten projekt stał się swoistym centrum sztuki związanej z inspirującym kosmosem. Dzisiaj są to wydruki typu Fine-Art, czyli najwyższej możliwej jakości (tzw. archiwalnej, galeryjnej), ale w przyszłości będą też inne media. Żeby móc spełnić najwyższe oczekiwania jakościowe, musiałem zainwestować we własną drukarkę wielkoformatową. Niestety najlepsze materiały są bardzo drogie i mogą kosztować nawet 100 złotych za 1m kwadratowy, ale za to taka fotografia nie wyblaknie, wytrzyma wieczność. Jeden tusz kosztuje powyżej tysiąca złotych, a jest ich jedenaście, więc inwestycja jest spora. Poza tym mam też wiele pomysłów na rozwój społeczność na i na tym chciałbym się także Dziękuję za
śledzi i fotografuje gwiazdy